poniedziałek, 23 marca 2009

W jak wspomnienie



Wspomnienie lata...



Do wakacji zostało... :)

czwartek, 19 marca 2009

Z jak zima (jeszcze)

Nie wiem jak to się dzieje, ale mam ciągle za mało czasu. Indywidualne w środę i czwartek sprawiają, że kończę pracę dość późno. Choć ocen w dzienniku nadal tak samo dużo, jakość pracy nie spadła (czyli jestem tak samo wydajnym pracownikiem jak przed grudniem) lecz czas skurczony jakoś nienaturalnie. Może to ta zima, która ciągnie się za długo.
Jestem z siebie dumna. Do dentysty chodzę i naprawdę znajomy, zaprzyjaźniony dentysta to komfort. We wtorek mogłam sobie nawet stację telewizyjną wybrać, bo 90 minut leżenia na fotelu to nudna sprawa. Ząbek jednak nie dał się naprawić cały - tylko jeden kanał zrobiony, a 3 nie dały się dowiercić do końca. Damy im radę innym razem.
Mamie ciśnienie ostatnimi czasy tak skoczyło, że poszła do pani doktor bez większego sprzeciwu. Wykupiła leki, czekamy na poprawę. Trzeba przyznać, że to już ten czas, gdy tu coś boli, tam nie działa jak powinno.
Jutro praktykantka ma lekcje u mnie. Była dzisiaj u A. i przeżyła. Opowiedziała mi, jakie miała obawy i wątpliwości, ale wyjaśniłam jej, że to normalne, a dzieci nie gryzą. Niech się oswaja, bo na poligonie zacznie brakować ochotników.
W tej drugiej pracy mam ładny duet lekturowy na jutro - "Makbet" i "Świętoszek". Domyślam się, że to będzie niezwykłe omawianie ;)

niedziela, 15 marca 2009

D jak d...ołek

A może nie jestem w "lekkiej d...e"?
Dzisiaj wydaje mi się, że jest gorzej niż lekka.
Dnem jeszcze tego nazwać nie można.
Nie wiem. Nie chcę wiedzieć.

czwartek, 12 marca 2009

Z jak ZOO

Jeden uczeń udawał dzisiaj sowę, inny gołębia. TO chyba z nadmiaru literatury ;) Szkoda, że żaden z nich nie jest orłem :P
Praktykantka poprowadzi jutro jedną lekcję, po niedzieli rozkręci się bardziej - ja mam ochotę nieco odsapnąć. Najlepszą chwilą w ciągu dnia jest moment, w którym biorę prysznic. Całe zmęczenie spływa do kanalizacji.
Lubię intensywne życie, więc tyle pracy mnie nie przeraża, ale zwyczajnie przydałby się taki prawdziwy odpoczynek. Grzane wino, dobra muzyczka i ktoś do masażu stóp - ech, najtrudniej o masażystę, bo nauczycielki to mało interesujące kobiety według wielu facetów. /tak, nie wiedzą, co tracą/

Jutro nadrobię czytanie Waszych blogów.

środa, 11 marca 2009

M jak marudzenie

"Trzeba by się przyznać, że jest się w lekkiej d..." - Ł. niezwykle trafnie ocenił sytuację moją, jak i swoją przy okazji. Nie wiem, które z nas jest w większej d..., ale coś w tym jest. Poniekąd. Myślę jednak, że trzeba zapalić lampę, a nie narzekać na ciemność. Gdzieś w środku swej duszy mam siłę na rozpalanie ognia, ale aktualnie nie mam do tego głowy. Jestem dobrej myśli, ciągle wierzę, że mimo wielu straconych okazji, może być tak, jak sobie po cichu marzę.
W poniedziałek po pracy poszłam do M. na obiadek. Potem kawa, ciacho. Trudno nadrobić kilka lat, a tyle minęło od naszego ostatniego spotkania. Wiele działo się u Niej, wiele u mnie. Jest szczęśliwą mężatką, a w następnej kolejności wspaniałą dentystką. Tak, w porównaniu z Nią jestem w lekkiej d..., ale każdemu układa się inaczej, w innym tempie. W pracy jedna z koleżanek planuje ślub, a jeszcze rok temu nie myślała, że tak się jej sprawy potoczą. /ogólnie w pracy wiele zmian kadrowych, co mnie smuci wielce/ Los rozdaje nam czasem niespodzianki. Dziś jestem za bardzo zmęczona, by rozważać czy swoją niespodziankę już przegapiłam, czy ona dopiero przede mną. Szukam jednak zawsze pozytywnych stron. Daję sobie czas na lepsze poznanie samej siebie. Przecież po zimie zawsze przychodzi wiosna.

Zaczyna się kręcić z fundacją coś więcej. Idzie nowe zatem :-)

środa, 4 marca 2009

M jak marzec

Praktykantka przygląda się i kręci głową. Tak, 3 klasa gimnazjum to jak kiedyś 1 klasa liceum. Mam na myśli wiek uczniów. Różnica jest jednak powalająca. Reforma nie była przemyślana, a teraz jest za późno, by to cofnąć. Z każdym dniem topimy się w gimnazjalnym bagnie absurdu coraz bardziej. Przeżyć trzeba.
Zagrzebałam się troszkę w klasówkach, kartkówkach, ale to dlatego, że klasy trzecie gimnazjum żyją czymś innym niż nauką. Zatem systematycznie sprawdzam dawkowaną im wiedzę, z której nie korzystają. Muszę mieć udokumentowane, że ja byłam, zrobiłam, ale oni nie zwyciężyli.
Zabrzmiałam dzisiaj bardzo wychowawczo (czytaj zdecydowanie) i poinformowałam moich, że wycieczka na 2 lub 3 dni z nimi odpada w tym roku. Wyjaśniłam powody tej decyzji. Nie byli zszokowani, ale skoro łamią szkolny regulamin, to jaką mam gwarancję, że nie wywiną mi jakiegoś głupiego numeru podczas wycieczki? Szukają propozycji na wypad jednodniowy ;) Póki co dziewczyny zrobiły gazetkę z okazji DNIA KOBIET, by panowie nie zapomnieli. Spryciary ;)
Jutro międzyszkolny konkurs ortograficzny i niestety po jego zakończeniu mam wrócić na lekcje. Ta decyzja dyrektora nie ucieszyła mnie, bo zawsze po konkursie mogłam iść do domu, a teraz mu się odmieniło. Gdybym wiedziała, że tym razem będzie inaczej, napisałabym dwa razy dłuższy tekst. /w tym miejscu raz jeszcze podziękowania dla najsympatyczniejszej doktorantki filologii polskiej za sugestie i pomoc/
Znamy już terminy zabiegów - jeden w kwietniu, drugi w sierpniu. Babcia zdaje się być spokojniejsza, wiedząc co, gdzie i kiedy.