środa, 27 stycznia 2010

I jak ironia?

Jak miałam zaoszczędzone pieniądze na wkład własny do kredytu hipotecznego, to żaden bank go nie chciał. A i mieszkania nie było ciekawego do wzięcia. Jak teraz nie mam 10% wkładu własnego to banki sobie go zachciały. Tak, zachciały to właściwe określenie. A podobno kryzysu nie ma, więc co to za argument jest?
Zamieszkam w swoim szewrolecie. No trudno.

czwartek, 21 stycznia 2010

S bo staram się

Zaczyna mnie łapać zimowe marudzenie. Nawet nie wiem, co to jest. Taka wewnętrzna walka. Tylko nie znam sił, które ze sobą wojują. A może nie chcę ich nazwać?
Staram się nie poddawać dziwnemu nastrojowi.

Śni mi się ostatnio pięknie. Chciałabym by chociaż połowa ze snów spełniła się.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

P jak powrót




to przedświąteczna twórczość moich kochanych licealistów :-)

A po świątecznej przerwie wróciliśmy z nowymi siłami, choć znane każdemu belfrowi "nie mam dzisiaj zadania pani psor", słyszę nadal. ;)

Wróciłam wczoraj z nart. Białka jest cudna. Pierwsze "narciarskie kroki" stawiałam na Kotelnicy i nie mogłam wrócić nigdzie indziej by uczyć się dalej. Dzisiaj mam zakwasy, ale szczęśliwa jestem, bo zrobiłam postępy a i mój "szewrolet" spisał się świetnie.
W szkole wszyscy żyją wybuchem gazu w domu po drugiej stronie ulicy. Uczniowie dyskutują, emocje unoszą się w powietrzu. Dzisiaj moim gimnazjalnym pierwszakom powiedziałam, by nie dołączyli do grupy gapiów, bo nie takie zachowanie jest teraz potrzebne tym ludziom. Mam rozsądne dzieciaki, pewnie posłuchali :-)

Czas wrócić i tutaj.... Prawda? ;)