środa, 25 lutego 2009

P jak propozycja

Padła propozycja spaceru. W tym tygodniu nie ma szans, bo dwie konferencje w grafiku, po chorobowym zaległości do nadrobienia, a nie chciałabym faceta fatygować z Częstochowy (mimo że autkiem) na godzinę spaceru. Ciekawe czy cierpliwy jest i czy zagada ponownie...
Padła też propozycja mieszkaniowa. Wynajęcie jakiegoś trzypokojowego dla ... 3 osób, czyli ja i dwóch facetów. Kolega, który mi to zaproponował, wymienił zalety takiego układu, ale nie rozmawialiśmy jeszcze o minusach tegoż. Tak mi przyszło dzisiaj do głowy, że w dobie kryzysu troje nauczycieli mieszkających w takim zestawieniu, mogłoby zmusić rządzących do podwyżek dla ciała pedagogicznego ;)
Trzecia propozycja jest prosto z UM, od samej pani prezydent. Pomysł ciekawy, szkoła wytypowana do projektu, a dla polonistów trochę pracy "po godzinach":) Kusząca jest jednak ta oferta i skoro szkołę wyróżniono, by poprowadziła resztę placówek do tej akcji, to nie można odmówić, tylko włączyć opcję "kreatywność". Heh, wiedziałam, że w tej drugiej szkole będą inne wyzwania :D

A ze spraw bardziej przyziemnych, to: przeżyłam dwie konferencje, wkurzyłam kilku uczniów, postawiłam kilka ocen, ustawiłam do pionu swoich, nadrobiłam trochę papierkowej roboty i ... zgubiłam gdzieś klucze. Może podpowiecie mi, gdzie je mogłam zostawić?

Fajnie, że jutro jadę trochę później do pracy, to pośpię dłużej. Wrócę do domu pod wieczór, ale wyspana może nabiorę dobrej prędkości na cały dzień.

niedziela, 22 lutego 2009

P jak praca

Bez pracy nie ma kołaczy. Koniec chorowania. Nieco osłabiona jestem, bo dwa antybiotyki w tak krótkim czasie zrobiły swoje. Chciałabym jak najszybciej wrócić do formy. Właściwie to muszę, a nie chcę. ;)
Zmieniono nieco plan lekcji w jednej ze szkół i teraz na nowo muszę wcisnąć gdzieś te indywidualne. Coś czuję, że będę musiała pracować w soboty na tych zajęciach. Od wtorku przyjdzie do mnie praktykantka, zatem istnieje szansa, że przeprowadzi kilka lekcji, jak już napatrzy się na moje.
Czy ktoś już widział wiosnę?

środa, 18 lutego 2009

N jak nuda

Siedzę na chorobowym. Kaszel mnie dopadł paskudny i w poniedziałek po pracy poszłam do lekarza. Z nudów trochę oglądam telewizję, czytam w necie newsy, przeglądam fora dyskusyjne. W "Klanie" na przykład jeden z bohaterów, dotąd przykładny mąż i ojciec, ma nową partnerkę życiową (konkubinę - mówiąc precyzyjniej). Obiecał córce, że zabierze ją na weekend do siebie, ale kochanka suszy mu głowę, że to przecież Walentynki będą i chce go mieć tylko dla siebie. Biedak znalazł się między młotem a kowadłem, bo córce obiecał i jesli jej nie zabierze, to sprawi małej przykrość. Z drugiej strony blondyna syczy egoistycznie, że córka spędzi z nimi kolejny weekend, a nie ten i skoro on ją kocha to... Normalnie dialogi jak między nastolatkami, a facet zachowuje się jakby jaj nie miał. No cóż, kobiety to potrafią okręcić faceta czasem tak, że chłopina biedny swojego zdania nie ma. W necie czytam z kolei o kobiecie, która przypięła do auta sanki i kulig dzieciom zrobiła. Ktoś na forum napisał: "Oj, to nic takiego, przecież to kulig XXI wieku". Nieważne, że kobieta spowodowała wypadek, naraziła dzieci na niebezpieczeństwo, złamała przepisy. Na forum dyskusja coraz bardziej ostra, bo opinie zawsze skrajne.
Gdy tak dłużej poczyta się różności w necie, czy poogląda telewizję, to głupota zewsząd wycieka. Hm. Nie żebym się mądra robiła, ale zacytuję Cycerona, bo to chyba dobre miejsce: "Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać".

Jutro W. Szymborska i tomik "Tutaj", czytanie drugie. Dla równowagi poczytam poezję.

Szkoda, że wyjść nie mogę na spacer po tym białym puchu, a nie wiem jak długo się utrzyma.

Ile pączków jutro zjecie, co? ;-)

piątek, 13 lutego 2009

I jak intensywnie

Biało za oknem. Bajecznie. Niech tak zostanie na kilka dni.
Tydzień bardzo szybko minął, niemal przelał się między palcami. W pracy od poniedziałku intensywnie bardzo, bo takie są powroty po przerwie. Jak zwykle więcej rzeczy było na wczoraj, niż na jutro. Z moimi nazbierało się tyle spraw, że aż 3 godziny wychowawcze mieliśmy zamiast jednej. Po niedzieli zasypią nas stosem deklaracji.
Oddałam próbne testy gimnazjalne i wyniki mnie nie cieszą. Uczę ich 3 rok, czyli od początku i widzę, że opuścili się w nauce. Nie uczą się, chyba według zasady "na złość mamie...". Wiem, że ja zbyt ambitnie podchodzę do tego, ale wbiłam sobie do głowy, że skoro ich przygotowuję do tych testów, to powinny być wyniki dobre. Przecież pracuję na lekcjach, nie obijam się, tłumaczę cierpliwie na setki sposobów, aż każdy zaskoczy. I co? Gdyby tylko pouczyli się z zeszytów, książek, to taki test byłby dla nich pestką. Dziwnie mi z tym. Wiedzę dostają na tacy, wystarczy tylko wziąć i skonsumować. Cała przyszłość przed nimi, a bez wykształcenia jaka ona będzie? Podchodzą do życia tak beztrosko. Dwa dni temu zmarł ich kolega ze szkolnej ławy, Robert. Jutro pójdą na pogrzeb, ale już dzisiaj widziałam w tej klasie, że jego odejście dało im do myślenia. Oby. To fajni młodzi ludzie, szkoda by było gdyby pogubili, a w tym świecie dorosłemu łatwo pobłądzić, a co dopiero nastolatkom.
Jutro antywalentynki.

niedziela, 8 lutego 2009

O jak odwrotnie (?)

W rozmowie sprzed 2 tygodni Ł. stwierdził w pewnej chwili, że mnie nie poznaje, że to nie ta Aga. Cokolwiek to znaczyło, miał wtedy rację. Na własnej skórze przekonał się, że gdzieś głęboko w środku, siedzi sobie druga Aga - sporadycznie dopuszczana do głosu. (...)
Przyszedł taki moment w moim życiu, w którym uświadomiłam sobie, że dalej tą drogą iść nie mogę.
Nie mogę albo nie chcę.
Zgubiłam się.
Stoję na rozstaju dróg.
Jeśli pójdę pod wiatr, popłynę pod prąd, to nic się nie zmieni.
Będzie jak jest. Nie jest źle, ale ... /"trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść"/
Jeżeli obiorę inny kierunek, czyli podążę za tłumem, to oznaczać będzie, że pozwolę w swym życiu na pewną rewolucję.
Zdjęłam różowe okulary i okazało się, że czarne jest czarne, (nie)stety.
Świat jest brutalny i moje zasady nie pasują do tej gry.
Raz, dwa, trzy.
Głęboki oddech i ... szczęśliwej drogi już (?) czas.

środa, 4 lutego 2009

Ż jak żenada

Telekamery? Tak. Nagrody dla wyróżnionych? Dlaczego nie. Nominacje Dody w dwóch kategoriach? Przesada. Doda, Cichopek, Herbuś stały się idolkami młodego pokolenia, płci pięknej oczywiście. Jak się człowiek przyjrzy gimnazjalistkom to może czasem odnieść wrażenie, że jedynym ich celem, marzeniem jest to, by stać się kopią jednej z wyżej wymienionych. Po co się uczyć, skoro można ładnie wyglądać, może czasem nieco wulgarnie zachować, zaakcentować swoje atuty i życie staje się piękne. Praca w telewizji albo ... u boku dojrzałego faceta, który jest rozpoznawalny na każdym kroku. Byłemu premierowi poszczęściło się - tak pewnie wielu stwierdzi. Z mojego punktu widzenia facet podbudował swoje męskie ego, bo przecież nie każdy jego kolega po fachu może spacerować z młodą kobietą pod rękę ulicami Londynu. Wystawił się na pożarcie tabloidu, a teraz prosi na swoim blogu o spokój. Porażka jakaś. Nie dziwi mnie, że na pierwszych stronach SE zobaczę Majdana czy Rubika, ale tak poważny polityk?
Moja mała głowa nie pojmuje tego. Czasem moja głowa, jak i kobiecy punkt widzenia, nie pojmuje wielu męskich zachowań, decyzji. Może powinnam też w ten sposób...?

wtorek, 3 lutego 2009

K jak kiepsko

Babcia ma prawdopodobnie pęknięte żebro. W najgorszym wypadku złamane. Dowiemy się dzisiaj albo jutro. Łączę się w bólu (w pewnym stopniu) bo sama chodzę z opuchlizną w okolicy dolnej szczęki. Wujek zaś musi iść na operację ucha. Laryngolog przy okazji zajrzał mu do nosa i stwierdził: "O, przegroda nosowa była operowana. Ale ktoś robotę spartolił". Wujek powstrzymał się od odpowiedzi: "Pan to spartolił, panie doktorze". Dlatego trzeba mieć zdrowie by chorować. ;-)

niedziela, 1 lutego 2009

B jak ból

Ząb mnie boli. Od wczorajszego wieczoru jadę na przeciwbólowych. Staram się nie przedawkować. Boli. Pobolewa. Przestaje. Znowu boli. Cholera! Cóż za złośliwy ząb! Przecież na środę mam umówiony termin do dentystki. Walczę z bólem, który nie pozwala mi zbyt dużo jeść (to akurat jakiś plus) i spać spokojnie w nocy (to duży minus).