Miesiąc przywitał nas słońcem. I niech tak zostanie. Zagubiłam się we wrześniowej czasoprzestrzeni, a i tak czuję, że wiele spraw jeszcze mam zaległych. Powoli wychodzę na prostą. Praca, trochę rodzinnych trosk - no jakoś trzeba było to ogarnąć, by się ostatecznie nie posypać.
Mieszkanie urządzam systematycznie. Zostało tylko udekorowanie ścian, co zdaje się być najtrudniejsze, paradoksalnie ;) Czuję się jednak gospodynią przez wielkie G bo nawet śrubokręt sobie już zakupiłam. O! Zaradną trzeba być.
Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze tu zagląda, czyta. Myślę jednak, że dla siebie samej będę tutaj obecna, by łatwiej oswoić się z "nowym", samodzielnym (żeby nie powiedzieć samotnym) życiem.